Kim jest HEJTER? Jak sobie radzić z HEJTEM?

Ostatnio dużo mówi się o hejcie. To zjawisko mocno się nasiliło, a mowa nienawiści w sieci i poza nią stała się powszechna. Dla hejtera pożywką może być praktycznie wszystko: potknięcie, błąd, ubiór, wyznanie, sytuacja polityczna, nasze poglądy na jakiś temat czy po prostu fakt, że mamy w jakimś stopniu lepiej/inaczej. Doczepić można się do wszystkiego i wszędzie można wylać swoje żale i morze nienawiści.

Kim jest hejter?

Hejter to prosta istota. Szczerze – momentami jest mi nawet szkoda takich ludzi. Dlaczego? Nie mają swojego życia lub jest na tyle żałosne, beznadziejne i nudne, że próbują żyć życiem innych. Ich kompleksy wręcz pożerają ich od środka. Są na tyle słabymi jednostkami, że swoje frustracje wykrzykują w internecie. Oczywiście anonimowo – bo jak ktoś, kto nie może patrzeć na siebie w lustrze, miałby pokazać swoją tożsamość? Anonimowi czują się bezkarni, bo przecież “nikt nie wie kim jestem, więc mogę mówić w necie cokolwiek mi się podoba”. Często nie potrafią zaakceptować swojej sytuacji życiowej i odgrywają się na kimś kto może mieć inaczej. Jeśli oni są w życiu nieszczęśliwi i coś im nie wychodzi, to tylko czekają na to, aż nie wyjdzie komuś innemu lub po prostu dosrają bez powodu, żeby poczuć się lepiej i podbudować swoje ego. Hejter tylko czeka na moment, kiedy zauważymy jego komentarz i wejdziemy z nim w dyskusję. Poczuje się zauważony i pomyśli, że przejąłeś się jego pojazdem. O tym, co robić w takich sytuacjach przeczytasz poniżej. Dla hejtera liczy się poklask. Jest w siódmym niebie kiedy ktoś zaczyna go w komentarzach popierać. Tak rozprzestrzenia się to szambo. Hejter nie będzie cię obserwował, ale zawsze jest na bieżąco i wie co u ciebie. Nienawidzi cię, ale ogląda każdy filmik na YouTube. Kumacie jaka to desperacja? On po prostu marzy o twoim życiu i zżera go fakt, że jego życie tak nie wygląda, nie ma odwagi tak żyć i jemu to wszystko nie wychodzi.

Od kiedy i za co ja jestem hejtowany?

Kiedyś tak na to nie patrzyłem, ale teraz mogę śmiało nazwać takie zachowania hejtem. Pierwsza sytuacja, którą pamiętam miała miejsce już w przedszkolu… Szykowałem się na bal przebierańców, nie mieliśmy jakoś mnóstwo kasy, więc mama zrobiła mi z prześcieradła strój duszka Kacperka – uwielbiałem go 😉 Mama ma talent do takich plastycznych rzeczy, namalowała jego twarz i pamiętam, że byłem przeszczęśliwy. Wyobraźcie sobie, że wszystko było super do momentu kiedy któryś z rówieśników zauważył, że w moim stroju jest dziura. Zaczęło się wyśmiewanie, poniżanie i sprawianie, że czułem się gorzej. Miałem wtedy 5/6 lat i te słowa niesamowicie bolały. Bolały na tyle, że w płaczu uciekłem z przedszkola. Panie nawet nie zauważyły. Miałem do domu jakieś 2 kilometry. Padało. Wpadłem do domu z płaczem. Te obrazki mam do dzisiaj w głowie.

Kolejne poważniejsze hejty słyszałem w liceum. Wcześniej w podstawówce i gimnazjum też się zdarzały, ale nie nabierały tak dużej mocy. W szkole średniej wyróżniałem się od innych – stylówka emo (kolczyki w wardze, włosy pofarbowane na czarno z grzywką, kontrowersyjny ubiór. Często byłem szturchany, niby to przypadkowo, a na korytarzu słyszałem wyzwiska typu: emo, pedał, tokio hotel (dla tych, którzy nie znają, zobaczcie TU) . Nauczyłem się z tym żyć i olewałem to. Miałem na tyle dużą pewność siebie i samoocenę, że nie byli w stanie mi zagrozić czy tego zaburzyć. Niestety nie każdy dzieciak tak ma. Takim hejtowaniem można naprawdę złamać człowieka. Szczególnie młodego człowieka. Jego osobowość się wtedy kształtuje, a cały czas jest tłamszony i jego pewność siebie jest poddawana próbie. Zaniża się jego samoocena, zaczyna czuć się kimś gorszym, zamyka się w sobie, ukrywa swoje JA i próbuje się dostosować do reszty. Często kończy się to depresją czy próbami samobójczymi.

Teraz kiedy mam 28 lat, jestem podziarany od stóp po głowę, mam dwójkę dzieci, żonę, firmę, prowadzę bloga, instagram i kanał na YouTube dopiero daję pole do popisu hejterom. Oczywiście w twarz nikt mi nic nie powie. Ale ludzie doczepią się wszystkiego. DOSŁOWNIE WSZYSTKIEGO. Od błędów w napisach na instastories, które piszę słownikiem, ale literówki czasem wpadną, przez jakieś detale na dodanym zdjęciu, które mogą się nie spodobać, aż po to jak wyglądam na vlogu lub fakt, że farbuję włosy, noszę rurki czy sztuczne futro. Bo przecież świat jest czarno-biały i można żyć tylko tak jak to widzi taki hejter. Mega ograniczenie. Jakbyśmy dalej żyli w jakimś ciemnogrodzie. Umysł ameby… Ja nie wyobrażam sobie oceniać czy komentować kogoś ubioru, wyznania, poglądów czy CZEGOKOLWIEK. Każdy robi co chce. Każdy żyje jak chce. Każdy ma prawo do swojego szczęścia i spełnienia. Po co się w to wpieprzać?

jak radzić sobie z hejtem?

Kiedyś wchodziłem z takimi delikwentami w dyskusje. Teraz załatwiam to ostrym cięciem. Jeśli widzisz hejt lub taki hejt spotyka Ciebie, oto moje rady:

  • nie wchodź w dyskusje. Hejter tylko na to czeka. On chce cię wplątać w swoją grę, chce widzieć, że się przejmujesz i zwracasz na niego uwagę.
  • zawsze zgłaszaj hejt. Gdziekolwiek zauważysz taki komentarz, zgłaszaj go. Zarówno do administracji (FB, IG, YOUTUBE) jak i do osób zarządzających daną stroną. Ich obowiązkiem jest pilnowanie porządku i hamowanie mowy nienawiści. Często jest tak, że nawet u siebie nie zauważam takich komentarzy. Dlatego dawajcie znać. Hejter czeka na lajki pod takim komentarzem, poklask i wsparcie innych “życzliwych” osób. Nie pozwólmy na rozprzestrzenianie się tego szamba.
  • blokuj hejtera. Jeśli zgłosiłeś już użytkownika i komentarz, zablokuj go. Nic go tak nie zaboli jak odrzucenie. Zapewne desperat stworzy kolejne konto i będzie komentował, ale wtedy szybko powtórz powyższe kroki. Chwasty trzeba usuwać z korzeniem. Pokaż hejterowi, że nie robi na tobie wrażenia i nie dajesz przyzwolenia na takie komentarze. Wtedy zamiast dorzucać do pieca wchodząc w polemikę – gasimy go. Im częściej i szybciej będziemy go tak gasić tym większa szansa na to, że da sobie spokój.
  • rób screeny. Jeśli hejter (co jest mega rzadkością, bo oni jednak nie mają jaj, żeby pisać z własnych, prawdziwych kont) komentuje pod swoim imieniem i nazwiskiem będziesz miał materiał dla dalszego postępowania. Takie coś trzeba tępić, a oprawcy muszą poczuć smak wymiaru sprawiedliwości. Nikt w internecie nie jest już anonimowy. Każdy musi odpowiadać za swoje słowa.

w nas jest siła!

Czy wygramy z mową nienawiści w sieci? Wszystko zależy od nas. Jeśli nie będziemy przechodzić obok tego obojętnie i pokażemy nasz sprzeciw, to jesteśmy w stanie wygrać. Zgłaszajcie wszystkie takie komentarze, zgłaszajcie takie konta, nie wchodźcie w dyskusje i pokażcie, że hejtu nie tolerujecie. I pamiętajcie – nasze dzieciaki szybciej będą musiały zmierzyć się z “życiem w sieci” niż my. Stwórzmy tu dla nich bezpieczne miejsce, zróbmy to też dla nich!

Komentarze