Pokoik dziecięcy – od projektu po realizację!

 

W życiu każdego dziecka nadchodzi moment kiedy możemy przenieść je z naszej sypialni do innego pokoju. Tak też stało się u nas. Wybór padł na gabinet Pam, który był dokładnie naprzeciwko pokoju Ninki w domu. Na nowy gabinet poświęciliśmy garaż.
 

 

Jak się za to zabrać?
 
Wybraliśmy pokój – metrażowo niemal identyczny jak Ninki, ma 11m2. Za prace mogliśmy się zabrać, kiedy skończyliśmy robić nowy gabinet Pam. Zanim to nastąpiło, już poprosiliśmy o pomoc projektantkę Kamilę z Wnętrza Dla Dzieci, żeby przyjechała, wymierzyła pokój i przygotowała dla nas projekt. Nie chcieliśmy twrzyć pokoiku sami, bo z pewnością nie uzyskalibyśmy takiego efektu – a zależało nam na tym żeby ten malutki pokój nie był zagracony, był funkcjonalny na ten etap rozwoju, chłopięcy i przede wszystkim piękny.
Kamila przyjechała na pomiary, przy okazji wypytała nas o to jaki styl preferujemy, co byśmy chcieli w pokoju, czego nie. Jakie widzimy tam kolory i jakim budżetem dysponujemy. Przeglądaliśmy katalogi i mówiliśmy, co nam się podoba. Cały projekt miał być dopasowany do naszej rodziny 🙂
 
Zobaczcie jak pokój wyglądał przed metamorfozą:
 
 
Kamila przygotowała nam kilka rzutów z różnym umeblowaniem oraz 2 moodboard’y – czyli tablice inspiracji, na których był nakreślony styl, kolory i detale, które miałyby znaleźć się w pokoiku. Były tam naklejki na ścianę, typy łóżeczek czy kształty dywanów.
 
Kiedy już się zdecydowaliśmy na konkretny styl, dostaliśmy wizualizację – i to nie byle jaką! Kamila przyjechała do nas z okularami VR (virtual reality) po założeniu których przenosiliśmy się do nowego pokoiku, mogliśmy się obracać, patrzeć w górę czy w dół mając wszystko jak na wyciągnięcie ręki. Mega sprawa, jeśli ciężko nam sobie wyobrazić sobie coś, co jest jedynie na papierze lub chcemy zobaczyć jak kolory czy umeblowanie będzie wyglądało w danym pokoju.
Wiedzieliśmy już jak będzie wyglądał pokoik i dało nam to niezłego kopa do pracy! Kamila przygotowała nam też dokładną listę zakupów – co przy naszym szybkim trybie życia jest nieocenione, bo nie wyobrażam sobie spamiętać tych wszystkich firm i skąd co zamówić ;p
Wszystko mieliśmy więc ruszyłem z remontem!
 
 
Malujemy!
 
Oczywiście zacząłem od malowania. Ściany miały kolor ciemnego fioletu i brązu. Docelowo miały być białe i szare. Wiedziałem, że to nie będzie lekka przeprawa. Dopiero po nałożeniu 5 warstwy białego, kiedy jako tako biel była już bielą, daliście mi znać, że takie ciemne kolory najlepiej pokryć najpierw szarym, potem dopiero białym. Gdybym tylko wiedział wcześniej… Ale może Wam to info się przyda! ;p
Dużym wyzwaniem dla mnie było też odcięcie na połowie dwóch ścian szarym kolorem. Musiało być prosto i nie mogłem wyjechać na biały. Użyłem poziomicy i miary, zaznaczając punkty co 10cm. Następnie punkty połączyłem ołówkiem – wyszła prosta linia. Samo odcięcie też wszyło bardzo ładnie – sam się sobie dziwiłem, bo do takich rzeczy to mam dwie lewe ręce ;p
Pierwszy sukces za nami!
 
Czas na naklejki…
 
Krzyżyki, mnóstwo krzyżyków! Baaaaaardzo nie chciało mi się zabierać do tej roboty, ale wiedziałem, że w końcu muszę. Cała jedna biała ściana miała być pokryta małymi krzyżykami – naklejonymi oczywiście równiutko w takich samych odstępach. Na szczęście Kamila sprzedała mi fajny patent – wyliczyła na podstawie powierzchni ściany i ilości krzyżyków co ile centymetrów ma być dany krzyżyk i o ile niżej ma być kolejna ich linia. Musiałem wyciąć odpowiedni prostokąt z tektury i dodatkowo zaznaczyć środek jego szerokości. Górne rogi były pierwszą linką krzyżyków i tak zaznaczałem, od od spodu środek wyznaczał drugą linię. Przekładając kartonik w prawo zaznaczałem równe odległości, potem zaczynałem znowu od lewej już 2 poziomy niżej.
Nie wiem czy to dobrze wytłumaczyłem, ale ten patent jest na VLOGU 😉
Udało się to ogarnąć w ok. pół godziny i krzyżyki były już na ścianie!
Z kolejną naklejką – górami nie było już żadnego problemu.
 
Paczki, paczki, wszędzie paczki!
 
Przez cały tydzień przychodziły do nas paczki – od dywanu, przez stoliczek i sofę, aż po łóżeczko!
Kiedy dotarło wszystko, mogłem zabrać się do meblowania.
Przy wyborze produktów do Brunka pokoju kierowaliśmy się dobrymi polskimi markami.
Dużo uwagi poświęciliśmy na wybór łóżeczka i materaca. Komfort i bezpieczeństwo sa tutaj najważniejsze. Zdecydowaliśmy się na firmę Woodies. W instastories pomogliście nam w wyborze modelu łóżeczka – dziękujemy! Nasz materac to model premium z Woodies. To połączenie pianki poliuretanowej z perforowaną pianką lateksową.
Chcieliśmy żeby łóżeczko rosło razem z Brunkiem. Dlatego wybraliśmy takie, które z zczasem da się zmienić w łóżeczko dziecięce. Do kompletu dobraliśmy przewijak i szufladę.
Montaż był bardzo prosty i szybki.
W ostatecznym meblowaniu pomogła nam jeszcze Kamila – zaraz potem pokoik (a nawet Brunko) miał sesję zdjęciową – efekty na końcu tekstu 🙂
 
Moje zmagania z remontem możecie zobaczyć w nowym odcinku VLOG’a!
 
 
A teraz wrzucę Wam listę wszystkich produktów z nowego pokoiku wraz z linkami:
 
Kołderka, poduszka i pokrowiec na przewijak: https://bohoshop.pl/pl/p/Otulacz-kocyk-Waffel-szary-z-chwostem/92
Obrazki nad łóżeczkiem i ceramiczny lisek na patyku: https://www.instagram.com/marzenia_dla_dzieci/
 
 
A teraz czas na efekt końcowy!
 
 
Komentarze