Jesień w Karkonoszach – Osada Śnieżka

 

Mamy niezwykły sentyment do Karkonoszy. Jeździmy tutaj z Pam od czasów liceum i zawsze odwiedzamy je przynajmniej raz w roku. Krajobrazy są cudowne, klimat nieziemski, a z naszego domu mamy tylko 2.5 – 3 godziny jazdy. Tym razem postanowiliśmy pojechać w nasze ulubione miejsce jesienią. Po sezonie, poza ściskiem i tłumami.
 
Wybór miejsca był oczywisty – Osada Śnieżka, czyli miejsce, które już odwiedzaliśmy i które jest niezwykle przyjazne rodzinom z dziećmi. Jest położona w Łomnicy – małej, spokojnej wiosce zaraz za Jelenią Górą, jadąc w stronę Karpacza. Miejsce jest idealne – wszędzie jest blisko. Do Jeleniej Góry 5 minut, na Szrenicę 25 minut, a do Karpacza 15 minut 😉
 
 
Sama Osada to zamknięte osiedle, na którym znajduje się hotel oraz domki, w których mieszczą się apartamenty. Na terenie obiektu znajdziemy kryty basen ze strefą dla dzieciaków, jacuzzi itp. baseny zewnętrzne, plac zabaw, salę zabaw i restauracje. Wszystko jest nowoczesne, zadbane, a personel niezwykle przyjazny. Więcej informacji o Osadzie znajdziecie w moim wpisie z zeszłego roku – TUTAJ 😉
 
Jeśli podglądaliście nasz wypad w moich InstaStories na pewno widzieliście jakie widoczki mieliśmy z apartamentu w Osadzie. Wschody i zachody słońca na tle Karkonoszy to coś, co zdecydowanie warto zobaczyć.
Dla nas rodziców, to co jest ważne na wyjazdach to osobna sypialnia. Dlatego wybraliśmy apartament. Mamy tutaj salon z kominkiem (możemy dokupić drewno i zrobić wieczorem romantyczny nastrój), aneks kuchenny, a dzieciaki można położyć w sypialni i cieszyć się wieczorem bez obaw o ich obudzenie. Wakacje są po to, żeby nacieszyć się sobą i wychillować, a nie kłaść się o 19 razem z dzieciakami, bo w pokoju musi być ciemno i cicho 😉
 
Za każdym razem, kiedy jesteśmy w Karkonoszach staramy się wybierać nowe miejsca, których jeszcze nie zwiedziliśmy.
W okolicy jest mnóstwo miejsc wartych zobaczenia, więc jest w czym wybierać i zawsze znajdziemy coś ciekawego. Tym razem zobaczyliśmy:
 
Park dinozaurów.
 
Wybraliśmy się do Szklarskiej Poręby do Dino Parku. Niezła gratka dla małych fanów dinozaurów i nie tylko 😉 Na terenie tego parku jest też fajny małpi gaj, dmuchańce i place zabaw.
Oprócz wielkich, realistycznych dinozaurów są dodatkowe atrakcje, np. aleja iluzji, mini-kino, mini-kolejka czy miejsce do płukania złota.
 
 
Muzeum Sentymentów.
 
Otwarte dosłownie 3 miesiące temu. Jeszcze nie jest o nim głośno, ale z pewnością warto je odwiedzić i powrócić wspomnieniami do młodości – Waszej lub Waszych rodziców! 😉
Muzeum mieści się w budynku fabryki dywanów w Kowarach. Dywany są naturalnie motywem przewodnim i przyznam Wam szczerze, że mnie bardzo zaciekawiły 😀 Fabryka ma niesamowitą historię, możemy zobaczyć jak przebiegała produkcja, projektowanie i w jakich zakątkach świata znajdziemy ich dywany. Samo muzeum jest podzielone na różne epoki. Pomieszczenia zaaranżowano tak, aby jak najbardziej przypominały konkretne lata. Wszystkie przedmioty są autentyczne, a większość możemy dotknąć czy przetestować.
Mi najbardziej podobały się lata 90. Moje dzieciństwo – gry wideo, kasety, dyskietki, plakaty zespołów na ścianach czy też stare zabawki.
Pam znalazła mnóstwo przedmiotów, które do dziś używają jej dziadkowie.
 
 
Wyciąg na Szrenicę.
 
Zabrałem Ninkę na Szrenicę – Bruno nie dałby rady na wyciągu, więc zrobiliśmy sobie wycieczkę tata-córka.
Obawiałem się trochę o to, czy Ninka nie wymięknie na wyciągu krzesełkowym, ale mile mnie zaskoczyła i nawet nie było żadnego marudzenia. Po prostu ze mną wsiadła i cieszyła się chwilą 🙂
Niebo było trochę zachmurzone, ale liczyłem na to, że na szczycie będziemy ponad chmurami.
Niestety tak się nie stało ;p Na samą górę wjeżdża się z przesiadką. I tutaj niespodzianka, na którą nie byłem przygotowany. Na środku góry, kiedy zeszliśmy z jednego wyciągu i weszliśmy już przez bramkę (kasując bilet) do kolejnego wyciągu czekał pan, który… kasował za wejście na teren parku. Nikt nam o tym nie powiedział na dole, gotówkę zostawiłem w samochodzie i był delikatny zonk… Na szczęście pan nas przepuścił. Ale warto o tym wiedzieć, kiedy będziecie się tam wybierać 😉
Na szczycie widoczność nie była najlepsza. Poczekaliśmy 15 minut i chmury zaczęły przechodzić, odsłaniając zapierający dech w piersiach krajobraz Karkonoszy. Dla Ninki i tak najlepsza była wycieczka wyciągiem, więc szybko wracaliśmy na dół 😉
 
 
Karkonoskie tajemnice.
 
To był strzał w 10! Podróż do korzeni Karkonoszy – w samym centrum Karpacza. Nowoczesny budynek, przed którym stoi wielka rzeźba – Duch Karkonoszy. A w środku?
Zupełnie inny świat – podziemia, które skrywają nie jeden sekret! Interaktywne animacje, przyciski uruchamiające legendy, czarowanie dymu, deszczu, burzy… Przeraźliwy korzeń mandragory (znacie z Harrego Pottera? Kiedyś rosły w Karkonoszach!), wszechobecny Duch Gór – którego na koniec dziecko może samo stworzyć, komnata żywiołów (efekty dźwiękowe lekko przerażające) i wiele innych! Dzieciaki nie będą się nudzić! Nina była zafascynowana! Bruno również (światełka, hałasy ;)), ale potem zaczęło już burczeć mu w brzuszku 😉 O tym miejscu nie powinno się opowiadać – to trzeba zobaczyć!
Poza tym, Ninka jest wielką fanką wszelkich kamieni – szczególnie tych szlachetnych 😉 Tam ich nie brakowało. Na koniec zwiedzania wybrała sobie 2 w sklepiku z pamiątkami.
 
Must see w Karkonoszach.
 
Jest wiele miejsc, które trzeba zobaczyć będąc w okolicach Karpacza. To, co z czystym sumieniem polecamy, to:
– Western City
– Muzeum Bajek
– Wystawa Klocków Lego
– Papugarnia
– Dom Do Góry Nogami
– Dziki Wodospad
– Świątynia Wang
– Śnieżka
– Park Miniatur w Kowarach
 
Pewnie jest jeszcze trochę miejsc wartych zobaczenia, a w których nas jeszcze nie było – dajcie znać koniecznie! Będzie co odwiedzić następnym razem 😉
 
Nasz jesienny wypad do obejrzenia na VLOG’u:
 
Komentarze