Czego moje dzieci NIGDY ode mnie nie usłyszą

 

Wychowujemy nasze dzieciaki inspirując się rodzicielstwem bliskości.
Za naszych czasów tak nie było. Ale czy to znaczy, że musimy powtarzać błędy naszych rodziców? Ja widzę u siebie mnóstwo konsekwencji mojego dzieciństwa. I to nie jest tak, że mam rodzicom coś za złe czy uważam się za źle wychowanego. Po prostu dzieciństwo determinuje to kim teraz jesteśmy. A teraz ja wyciągam z tego wnioski i mogę probować zrobić inaczej i unikać tych samych błędów.
 
nie płacz!”
 
Pewnie, zamknij w sobie wszystkie emocje, nie pokazuj tego i tłamś to wszystko w sobie. Genialne. Dlaczego niby płacz jest zły? Dlaczego, jeśli dziecko potrzebuje się wypłakać, nie okażemy zrozumienia, tylko bagatelizujemy te uczucia? Przytul, powiedz, że rozumiesz, wysłuchaj. Daj popłakać, podaj chusteczkę. To najlepsze co możesz zrobić.
 
nie wstydź się!”
 
Pchanie dzieci do przodu i mówienie żeby się nie wstydziły, nie spowoduje nic innego niż właśnie poczucie tego, że może im być wstyd. Nic na siłę. Dajmy dziecku wybór i jeśli nie zdecyduje się wystąpić w jakimś przedstawieniu czy wyjść do dzieci to odpuśćmy temat i nie zmuszajmy. Motywować i dawać pewność siebie można w inne sposoby. A samo „nie wstydź się” powoduje, że uczymy dziecko, że jest coś takiego jak wstyd.
 
dzieci będą się z Ciebie śmiały!”
 
Wyśmiewanie dziecka jest mega słabe. I działa w totalnie odwrotny sposób. A słyszę to od innych rodziców bardzo często. To jest mega smutne. Wiecie jak reagują dzieci, które to słyszą? Momentalnie robi im się przykro, łzy napływają im do oczu i ostatnie czego chcą to wyjść do dzieci i robić to czego oczekujemy. One potrzebują wsparcia, zrozumienia i przytulenia. Nie pokazania tego, że inni mogą się z nich wyśmiewać. To odbija się na zachowaniu i psychice. Tak rodzą się kompleksy. Równocześnie uczą się też tego, że można się wyśmiewać z innych. Uczymy także tego, że najważniejsze jest dopasowanie do reszty (żeby się nie śmiali i akceptowali) a nie bycie sobą i pokazywanie prawdziwych uczuć.
 
bo pan Cie zabierze!”
 
Po co to mówić, skoro i tak nikt nie zabierze naszego dziecka? Chyba, że chcesz go tylko straszyć czymś, co nie pokrywa się z rzeczywistością i co zadziała tak, że dziecko po prostu przestanie nam wierzyć gdy się zorientuje, że to nie prawda. Z kolei jak dziecko zaczyna zrozumieć, że jednak nikt go nie zabierze, to jak nauczyć dziecko, że są na świecie źli ludzi, na których musi uważać, bo naprawdę mogliby go zabrać. Są inne metody na dyscyplinowanie dziecka.
 
talerz ma być pusty!”
 
Czy też „nie odejdziesz od stołu jak wszystkiego nie zjesz!” i inne tego typu teksty. A potem, że jest tyle problemów z jedzeniem emocjonalnym, otyłością czy nawykami żywieniowymi. Nie zmuszaj. Nie wciskaj. To zadziała na plus. Ja wiem, że babcie i ciotki wciskają to jedzenie i ciągle o tym mówią. Nie przejmuj się tym i rób swoje – dla dobra dziecka i jego zdrowej przyszłości 😉 Jeśli nie wiesz co i jak to poczytaj w dobrych publikacjach lekarzy czy dietetyków 😉
 
coś Ty narobił? Masz karę / dostaniesz klapsa!”
 
Kary to zmora dzieciństwa. Podobnie jak „zaraz dostaniesz!” i straszenie pasem. Nie wyniosłem z tego nic oprócz tego jak kombinować i nie mówić o wszystkim rodzicom. Bo po co, skoro mogą mnie potem opieprzyć i dać karę? Tak to właśnie działa… Zamiast karać, porozmawiaj. Wysłuchaj i zrozum. Nie oceniaj. Okaż wsparcie. Nawet jeśli coś poszło czy idzie nie po Twojej myśli. To generalnie powinno być podstawą wychowania i sprawdza się w każdym z podpunktów: Wysłuchanie, rozmowa, zrozumienie, brak oceniania, danie wsparcia. Zapisz to sobie w pamięci. I stosuj ten schemat codziennie przy wychowaniu. My klapsów nigdy nie daliśmy, nie dajemy i nigdy nie damy.
Uczmy naturalnych konsekwencji. Jeśli zepsuje zabawkę, to musi albo ją naprawić albo odkupić (jeśli ma swoje pieniądze) lub po prostu nie będzie jej miało. Tak funkcjonuje dorosłe życie – szef za zawalenie zadania nie da Ci klapsa ani kary na telewizor 😉
 
 
A Wy, dodalibyście jeszcze jakieś teksty? 🙂
Komentarze