Dlaczego wytatuowałem prawie całe ciało?

Często zadajecie mi pytania związane z tatuażami – jaki był pierwszy, co oznaczają, jaki ma do tego stosunek moja żona, czy bolą i po co ja je właściwie robię?!
Dzisiaj odpowiem na te pytania i rozwieję wszelkie wątpliwości związane z tym tematem!

Moje zamiłowanie do tatuaży zaczęło się już na początku gimnazjum, kiedy to chodząc na lekcje gitary inspirowałem się amerykańskimi zespołami, gdzie muzycy byli wytatuowani od stóp do głów 😀 Słuchałem wtedy Blink 182, Green Day itp. Moim idolem nr 1 od zawsze był Travis Barker – perkusista Blink’a. To on miał najwięcej tatuaży i świetny styl. Zawsze mówiłem sobie, że będę kiedyś tak zajebiście wyglądał!

To właśnie Travis Barker 😉

W liceum przyszedł czas na realizację marzeń!
Już 3 dni po skończeniu 18 lat byłem umówiony do studia tatuażu na pierwszą dziarę. Chciałem zrobić 2 gwiazdki na lewym przedramieniu. Pamiętam do dziś jak w to ciepłe październikowe dni chodziłem w bluzach żeby tylko rodzice nie zauważyli ;p Wiecie jak to jest – mieszkasz z rodzicami, żyjesz na ich zasadach, a oni… raczej nie byli przekonani do tatuaży 😉

Chociaż ja zawsze robiłem im trochę na przekór. Już wcześniej miałem kolczyk w uchu i 2 kolczyki w dolnej wardze – najlepsze jest to, że tata bardzo długo nie zauważał tego drugiego ;p

Wracając do tatuaży – 2 gwiazdki zrobiłem. I to było jednak za mało. Szybko dorobiłem trzecią. Nie pytajcie co miały oznaczać – po prostu bardzo podobał mi się ten motyw.
Potem poszło już lawinowo i w 3 klasie liceum chodziłem już z kilkoma dziarami na lewej ręce i klatce piersiowej ;p To był mega szok zarówno dla nauczycieli jak i pozostałych uczniów.

A co na to Pam?
Hmm, chodziliśmy razem do klasy, widziała cały mój progres i każdy nowy tatuaż. I chyba to akceptowała, skoro postanowiła ze mną być 😉 Znała mnie, wiedziała czym się jaram i jak bardzo uwielbiam tatuaże. Tak więc naturalnie przyszło jej to, że jej facet robi się coraz bardziej podziarany, a w przyszłości będzie podziabany po szyję 😉 Ogólnie twierdzi, że podobają jej się wydziarani faceci i nie zwraca uwagi na ulicy na takich „zwykłych” 😀 Jedyne obiekcje ma do tatuaży na twarzy – bardzo jej się to nie podoba.


Jakie jest znaczenie moich dziar?
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiście mogę dorabiać filozofię do każdej dziary, ale jaki to ma sens? 😉 Są tatuaże, które znaczą dla mnie dużo, ale są też motywy zabawne czy po prostu takie, które mi się podobały lub fajnie wpasowały się w luki między innymi tatuażami.
Od zawsze w mojej głowie siedzi temat życia i śmierci – to właśnie w tej tematyce jest większość moich tatuaży. Dla mnie ważne jest, żeby żyć swoim życiem na 100%, korzystać z niego w pełni, ponieważ mamy tylko jedno życie. Życie, które jest bardzo kruche, ulotne, a czas nam dany ucieka z każdą sekundą. Dlatego żyj, kochaj, dziel się dobrem i nigdy niczego nie żałuj. Nawet dziar. Żadnej z nich nie żałuję!


Ile musiałem się nacierpieć…?
Sporo! Przesiedziałem na kozetce chyba kilkaset godzin. Niektóre tatuaże bolały strasznie i już po pierwszych ukłuciach mówiłem sobie: „po cholerę ja się zdecydowałem na tą dziarę?!”, inne nie bolały wcale – jak np. ten na uchu. Ból jest w naszej głowie – wiadomo, że jak igła niemal przedziera twoją krtań to chcesz aż wyć z bólu, ale wszystko jest do opanowania i idzie się przyzwyczaić. Tym bardziej, że tatuaże naprawdę uzależniają. Zawsze mówię sobie, że jedna dziara i kolejna za rok – ale nie wytrzymuję kilku miesięcy i już muszę umawiać się na kolejną ;p

A co na te wszystkie tatuaże moje dzieci?…
Dla nich to nie ma znaczenia. To naturalne, że tata jest wytatuowany. To właśnie w dzieciach jest najpiękniejsze – nie oceniają, kochają bezwarunkowo, nie liczy się dla nich Twoje wyznanie, poglądy polityczne czy to jak wyglądasz. Tata ma wzory na ciele i traktują moje tatuaże jako moją integralną część. Nie dorabiają filozofii, nie zastanawiają się i nie mają z tym żadnego problemu 🙂


Po co mi te wszystkie wzory na ciele?

Nawet gdyby miały nie znaczyć nic, to to i tak moje ciało i mogę z nim zrobić co tylko zechcę.
Jednak dla mnie tatuaże to coś więcej. To styl życia, moja osobowość i ekspresja. Nie wyobrażam sobie już siebie niepodziaranego. Poważnie! Dziary to cały ja. Moja historia, moje życie, moje dobre momenty, złe momenty, zabawne chwile i przemyślenia, z którymi chcę być już na całe życie.
Moje tatuaże nie muszą Wam się podobać. To jest coś mojego. Moje znaki szczególne 😉
Z resztą mam nadzieję i chcę udowadniać, że to nie szata zdobi człowieka, a jego czyny.
Najważniejsze jest w sercu i to się nigdy nie zmienia. A ciało to tylko płótno, które możemy ozdobić w jaki tylko sposób chcemy.
Bo każdy jest artystą swojego życia…
Komentarze