Kiedy sadzać dziecko? – czyli ambicje rodziców czy brak wiedzy?

Przeglądając Facebook’a i Instagram aż chwytam się za głowę, widząc wyścigi rodziców w kategorii „co już umie moje dziecko”. Nie wiem po co? Żeby pochwalić się przed znajomymi? Czy po prostu nie mają oni świadomości, że przyspieszanie pewnych umiejętności dzieci jest szkodliwe lub w najlepszym wypadku – bez sensu…?


Mówi się, że nie powinno zwracać się uwagi rodzicom, że mamy wiedzą najlepiej, co jest dobre dla ich dzieci itd. Ale zawsze jak widzę błędy rodziców, które wydają mi się oczywiste, a dla innych nie są – nie do końca wiem, jak się zachować. Zwrócić uwagę dalszej znajomej? A bliskiej? Czy mam prawo się wtrącać? Wiem, że większość rodziców ma dobre intencje. Ale codziennymi nieprawidłowymi działaniami można maluchowi zrobić mniejszą lub większą krzywdę.

Rehabilitujemy Brunka, a Ninka jako niemowlę chodziła na ćwiczenia wyprowadzające ją ze złych nawyków postawy – dzięki temu dużo się dowiedzieliśmy. O rozwoju dzieci, o nieprawidłowych sposobach podnoszenia dzieci, pielęgnacji, ale także o mocy prawidłowo podejmowanych codziennych czynności. O tym, jak wspierać mądrze rozwój, ale też nie przeszkadzać dziecku osiągać wszystko w swoim tempie.
Z resztą nigdy nie mieliśmy presji, żeby Nina robiła coś szybko, ale akurat była dzieckiem, które było dość sprawne 🙂 Np. pierwsze kroczki postawiła w wieku 10 miesięcy. Krótko po tym stabilnie chodziła. Szybko się obracała, pięknie raczkowała. A kiedy usiadła…? Po skończeniu 9 miesięcy.

Późno? Przecież tyle dzieci widać siedzących w wieku 4 miesięcy! Jak to możliwe? Ano tak, że czekaliśmy aż Nina usiądzie SAMA. Dziś poruszę ten temat, bo myślę, że warto dzielić się wiedzą, prostymi zasadami, które pomogą naszym maluszkom spokojnie i zdrowo się rozwijać.


Sadzanie dzieci

I siedzą te biedne maluchy, takie „rozlane” w tych poduszkach, oparte o dziwne konstrukcje, a główka spada na wszystkie strony, całe ciało gnie się jak plastelina. Ale wszyscy zadowoleni. W końcu 3 miesiące i już siedzi! A jakie ładne zdjęcie można zrobić! No i dziecko też zadowolone, co tym bardziej utwierdza rodziców, że to nic złego.
Szkoda, że maluszek nie umie powiedzieć, że poza tym, że bardzo podoba mu się nowa perspektywa oglądania świata, to tak poza tym „mamo, o co chodzi? Co mi robisz? Nie mam na to jeszcze siły”…

Jestem przekonany, że ktoś skomentuje, że dramatyzuję. Że „moje dziecko było sadzane” i jest teraz zdrowym, super-sprawnym przedszkolakiem. I pewnie to prawda. I pewnie są tysiące zdrowych, wcześniej sadzanych dzieci. Choć z drugiej strony – jakieś pewne rzeczy mogą wyjść po latach…

Przyspieszanie rozwoju dziecka to najgorsze, co możemy zrobić. Nie patrzmy na to, że dziecko koleżanki już siedzi, chodzi czy je samo. Nie dajmy też się zmanipulować, kiedy babcia dopytuje: „kiedy to dziecko wreszcie usiądzie? Weź je tu posadź, niech sobie popatrzy.”
Jeśli maluch nie usiadł sam, nie sadzamy go!

Nawet jeśli bardzo to lubi, nawet jeśli się wtedy uspokaja, nawet jeśli z oparciem jest stabilny. Półroczniaka można położyć na plecach czy brzuszku – i też może obserwować świat. Ba, nawet będzie większa motywacja do osiągania kolejnych umiejętności, jeśli chce zmienić perspektywę patrzenia.
Ninka usiadła z pozycji raczkowania. Miała je świetnie opanowane, często siadała z raczkowania bokiem, ale podpierała się rączkami o podłogę. Uznaliśmy, że umie siedzieć i można ją sadzać bez podporu dopiero, gdy pierwszy raz te rączki puściła i się wyprostowała. Gdybyśmy ją posadzili, to oczywiście utrzymałaby równowagę, choć pewnie by się gięła… Ale czy o to chodzi?

Naprawdę nie rozumiem skąd chęć osiągnięcia wszystkiego w jak najkrótszym czasie. Mamo, tato, naciesz się dzieckiem, póki jest takie małe! Nawet się nie obejrzysz, a już pójdzie do przedszkola. Dlatego doceniajmy ten czas pierwszego roku (tutaj też nie mówię o sztywnym czasie, bo przecież każde dziecko rozwija się w swoim tempie) – to właśnie w tym okresie następuje najwięcej zmian i dziecko osiąga najwięcej umiejętności. Nacieszymy się tym!
Zdrowy rozwój dziecka

Ważne, żeby do rozwoju dziecka podejść z głową. Przedwczesne sadzanie dziecka, to moim zdaniem głupota. Maluch będzie pracował nad swoim ciałem, mięśniami i ruchami bardziej, jeśli damy mu podłogę i go położymy. Może się poobraca, może będzie pełzał, raczkował, a może tylko ćwiczył dłonie. Ale na pewno będzie miał większe pole „do popisu” niż posadzony maluszek.


No ale dlaczego niby dziecko nie może samo sobie siedzieć? Przecież jak ułożę je na kanapie to siedzi!”.
Dlatego, że :
– to wielki wysiłek, na który jeszcze nie jest gotowy układ mięśniowy i kostno-stawowy dziecka – a skąd wiemy, że jest niegotowy? To proste. Bo dziecko samo tego jeszcze nie zrobiło!
– zakłócamy naturalny rozwój kontroli tułowia
– zakłócamy rozwój indywidualny dziecka – jego organizm lepiej wie, jaką umiejętność ma teraz ćwiczyć, a my dokładamy kolejne trudne zadanie

Zdrowe dziecko, które rozwija się w prawidłowy sposób usiądzie samo. Dokładnie tak samo będzie ze wstaniem, staniem czy pierwszymi kroczkami. Serio, do 18-nastki nie będziemy nosić naszych dzieciaków 😉


Jak zatem zadbać o zdrowy i prawidłowy rozwój?

Wielu rodziców nie ma pojęcia o fizjologii czy anatomii. I nic w tym złego. Ale jeśli czegoś nie wiemy, to nie warto eksperymentować. Wtedy warto szukać informacji.

Możemy udać się do fizjoterapeuty dziecięcego, który pokaże nam wszystko od A do Z. Jeśli od początku będziemy wykonywać wszystkie czynności prawidłowo, to jest duża szansa, że prawidłowo będzie rozwijał się nasz maluch.
Zaufajmy też dziecku! Ono się stale rozwija, każdego dnia ćwiczy nową umiejętność. Ono wie lepiej. W wielu kwestiach – i rozwoju ruchowego, ale też np. w kwestii jedzenia, spania… Pozwólmy mu iść własnym tempem, swoją drogą rozwoju. A jeśli nas coś niepokoi – wtedy sprawdzajmy to u specjalisty, warto!

Nasza fizjoterapeutka pokazała nam i przy Nince i przy Brunku, jak podnosić dziecko, jak je nosić, jak odkładać, jak powinny być ułożone rączki, kiedy dziecko jest na brzuszku, jak nóżki. Jak powinny wyglądać obroty, a na jakie mamy nie pozwalać (bo utrwalają złe nawyki). Co fajnego można robić w trakcie zabaw. Często też opowiada, jakie są konsekwencje pozornie niewinnych nawyków dzieci (jak np. cofanie łokci podczas leżenia na brzuszku – utrudnia to obroty, a dalej wysoki podpór i raczkowanie, a po latach często zostają odstające łopatki).

Dobre wzorce od początku, wplecione w zabawę i w codzienne czynności pielęgnacyjne, mądrze wspierają nasze maluchy. Oczywiście nie każdy musi iść ze zdrowym niemowlakiem na konsultację ze specjalistą! Ale można np. obejrzeć świetne filmiki Pawła Zawitkowskiego na Youtubie, gdzie pokazuje jak obchodzić się z dzieckiem, można poszukać informacji w internecie czy w książkach. Poszerzajmy naszą wiedzę, nie powielajmy błędów naszych rodziców, skoro mamy taki łatwy dostęp do informacji!

Zadaniem rodzica jest stworzenie odpowiednich warunków do rozwoju. Dzieci mają wielki potencjał! Ale patrzmy na ich możliwości 🙂 Też przecież, nawet pomimo świetnej kondycji, nie wsiądziecie pierwszy raz na snowboard i nie zaczniecie szusować jak profesjonalista 😉


Czyli kiedy w końcu sadzamy dziecko?

KIEDY SAMO USIĄDZIE.


P.S. Nasuwa mi się jeden wyjątek – karmienie. Zaczynamy rozszerzać dietę, gdy dziecko siedzi stabilnie z podporem (a nie, gdy ma np. 4 miesiące i leży!). Wtedy rzeczywiście sadzamy malucha w wygodnym foteliku i pozwalamy mu jeść, mimo że siedzieć samodzielnie nie potrafi.

Komentarze