Przygotuj swoje dziecko na rodzeństwo!

Nie ważne czy starszym bratem/siostrą zostanie roczniak czy 5 latek. Na przyjście rodzeństwa należy dziecko przygotować. To, że dla nas dzidziuś w rodzinie oznacza radość i szczęście, nie jest jednoznaczne z taką samą reakcją u rodzeństwa. Sprawdźcie, jakie my mamy sposoby i jak to przebiega w naszym domu! A na koniec fajny test – aby poczuć się, jak dziecko, któremu pojawia się na świecie rodzeństwo!
Do dzisiejszego tekstu zainspirowała mnie książka „Rodzeństwo bez rywalizacji” autorstwa A. Faber i E. Mazlish. Myślę, że to pozycja obowiązkowa dla każdego rodzica, który chce, by w jego rodzinie były fajne relacje. Pomiędzy dziećmi oraz pomiędzy rodzicami a dziećmi.

Pewnie zastanawiacie się jak to wygląda u nas – bo na zdjęciach jest sama sielanka 🙂 Rzeczywiście, nie możemy narzekać. Mieliśmy ustaloną „drogę”, która miała przygotować Ninę na brata, później także postępowaliśmy (i postępujemy) według pewnych zasad. Jest na razie bardzo dobrze, ale nie przypisujemy sobie tego sukcesu. Oczywiście rola rodziców jest olbrzymia, ale znaczenie ma też temperament rodzeństwa, charakter, doświadczenia… Mieliśmy o tyle łatwo, że to Ninka namawiała nas na drugiego dzidziusia 🙂 Co ważne – nie tylko dziecko trzeba przygotować na pojawienie się rodzeństwa, ale także pozostałą część rodziny! O co chodzi – przeczytacie poniżej!

Kiedy zacząć mówić o tym, że w domu pojawi się nowy członek rodziny?

Lepiej poczekać, aż brzuszek już zacznie rosnąć – przede wszystkim dlatego, że nigdy nie wiadomo jak potoczy się ciąża, szczególnie w pierwszym okresie. Również dlatego, że dla dziecka czas ciąży bardzo się dłuży. Ba! Nawet dla rodziców trwa wieki! A przecież dzieciaki różnie odczuwają upływ czasu, a dla maluchów czas jest abstrakcją. Więc moim zdaniem – gdy brzuszek będzie robił się widoczny.

Jak mówić o dziecku, które jeszcze jest w brzuszku?

Z entuzjazmem, miłością, ale bez szaleństwa, by nie przytłoczyć przyszłego starszego rodzeństwa. Ważne też, żeby dostosować informacje do wieku dziecka. Roczniakowi powiemy, że mama ma w brzuchu dzidziusia, który rośnie, aż w końcu gdy będzie duży jak lalka – urodzi się w szpitalu. Aby maluszek nas zrozumiał – pokażemy obrazki i historyjki dla tego wieku. Z kolei starsze dzieci mogą zacząć zadawać dokładniejsze pytania. Np. skąd dziecko wzięło się w brzuchu. Odpowiadajmy na te pytanie normalnie, bez tabu, zawstydzenia czy robienia głupich min 😉 Ninka bardzo lubiła oglądać „Było sobie życie”, odcinek „Narodziny”, gdy Pam była w ciąży. Podobało jej się, jak poszczególne komórki się łączą i tworzą części ciała maluszka.

Nie polecam zapewniać starsze dziecko, że rodzeństwo będzie super towarzyszem zabaw. Przez pierwszy rok życia przecież się raczej nie pobawią (w rozumieniu dzieci). Warto mówić o tym jak wyglądają początki (spanie, karmienie, przewijanie), że maluchy potrafią najpierw tylko leżeć. Oczywiście, można dodać, że gdy już dorośnie, to… – ale niech to nie przeważa w opowiadaniu o nienarodzonym maluszku.

Mamo, ja nie chcę brata!” – ups, co teraz?!

„Mamo, ja nie chcę brata!”, „Nie chce żeby dzidziuś z nami mieszkał!”, „Nie będę kochać siostry!” – jestem niemal pewien, że choć raz spotkasz się z takimi słowami. Przed narodzinami lub po. U nas mimo wielkiej miłości Niny do Brunka kilka razy usłyszeliśmy „Lepiej było bez dzidziusia!” lub „Nie pamiętam już jak było bez Bruna!” (i płacz). To trudne dla rodziców, bo kochają przecież oboje dzieci. Najważniejsze – DZIECKO NIE MYŚLI TEGO, CO MÓWI. Ono komunikuje swoje trudne emocje, frustracje i niepokoje – tak, jak potrafi. Kto z nas, dorosłych, wykształconych i rozwiniętych ludzi, nigdy nie powiedział czegoś, co tak naprawdę nie myśli, tylko dlatego, że emocje wzięły górę? 😉 Zawsze przypomnij sobie o tym, gdy usłyszysz coś przykrego z ust dziecka.
Co robić?
NIE ZAPRZECZAJ! NIE MÓW „Daj spokój, będzie fajnie!” albo „Nawet tak nie mów! To Twoja siostra, musisz ją kochać!”. Dziecko poczuje się totalnie niezrozumiane, niewysłuchane i „zepchnięte” na drugi plan.
Co zatem powiedzieć?
Czasami warto tylko przytulić i powiedzieć „Widzę, że jest Ci ciężko”. Może dziecko samo zacznie mówić, może tylko się wtuli, wypłacze i będzie ok. Okaż akceptację, daj poczucie bezpieczeństwa i spróbuj zajrzeć głębiej. Powiedz np. „Widzę, że jesteś smutny. Martwisz się, że będę mieć dla Ciebie mniej czasu?” lub „To musi być dla Ciebie trudne, gdy większość dnia karmię braciszka. (tak!) Chciałbyś, żebym się z tobą sama pobawiła. Gdy wróci tata, obiecuję, że ułożę z Tobą nowe puzzle.” To tylko przykłady, może się wydawać, że są nieco sztuczne – ale to naprawdę działa!
Takie przykładowe dialogi w formie komiksów przedstawione są we wspomnianej wcześniej książce. Bardzo polecam!


Jak przygotować najbliższych?

Dla nas ważna kwestią było też zadbanie o to, by Nina w rodzinie i wśród znajomych czuła się komfortowo – jak zwykle. Nie bójmy się poprosić, żeby bliscy nie bombardowali malucha pytaniami o nienarodzone lub już urodzone rodzeństwo. Każdy grzecznościowo czuje potrzebę zapytać starszą siostrę o coś, by okazać jej zainteresowanie. I pojawia się: „Lubisz braciszka?”, „Braciszek jest grzeczny?” – i co? Wszystko nadal kręci się wokół dzidziusia! Każdy myśli, że zadaje to pytanie przecież raz, że nic się nie stanie. Ale dziecko słyszy to od wszystkich, non stop. Nina, jak wspominałem, bardzo kocha Brunka i jest do niego niezwykle pozytywnie nastawiona. Ale na takie pytania odpowiada milczeniem… Bronimy ją przed tym i często tłumaczymy, że Nina jest świetną siostrą, ale nie lubi o tym opowiadać.

Gdy dzidziuś się już narodzi, warto poprosić odwiedzających gości, by nie pytali od progu o maleństwo. Niech babcia czy ciocia najpierw przywitają się ze starszym dzieckiem (jak zwykle), poświęcą mu chwilę (krótka zabawa czy rozmowa – nie o noworodku!). Bo nowy członek rodziny nie czeka na odwiedziny. Nie interesuje go nic poza mleczkiem, spaniem i suchą pieluchą 😉 A starszak pragnie rozmowy, zainteresowania. Gwarantuję, że jeśli bliscy zachowają się tak, jak napisałem wyżej, to starsze dziecko samo pochwali się dzidziusiem! A pytając przedszkolaka „Gdzie mogę dzidzię pogłaskać?” dostaniecie wielkiego plusa 🙂
I jeszcze kwestia prezentów! Maluchowi się przynosi prezent na pierwszą wizytę. Rodzice – przygotujcie się! Niektórzy nie wiedzą lub zapominają, że starszak również musi coś dostać. Kupcie kilka kolorowanek, kredek, małych książeczek. Jeśli gość zapomni o Waszym starszaku, można dyskretnie przekazać te prezenciki, by wręczono je starszakowi.
Poznajcie się!

Jak przedstawić sobie rodzeństwo? To bardzo ważne! Ja zabrałem ze sobą Ninkę, jadąc po Pam i Brunka do szpitala. Zarówno Nina, jak i Bruno, mieli dla siebie przygotowane prezenty. Fajnie, jeśli starsze dziecko może samo wybrać np. gryzaczek dla malucha. Poczuje się ważny.
Pamiętajmy, że starszak nie może poczuć się odtrącony. Zwróćmy na niego szczególną uwagę, gdy będzie się witać z braciszkiem/siostrzyczką. Jak pisałem wcześniej – noworodka i tak to mało interesuje 😉

Jak funkcjonować na co dzień?

Kiedy dzidziuś będzie już z nami w domu, może się okazać, że to starsze dziecko jest nieco… uciążliwe… Nagle krzyki, bieganie, setki pytań staną się trudniejsze do zniesienia. Przede wszystkim – to normalne. Fajnie opisała to Mataja w tekście „Przekleństwo pierworodnych. Relacja ze starszym dzieckiem popojawieniu się młodszego”. Także bardzo polecam! Trzeba zaakceptować te uczucia. To biologia: przelewamy więcej uwagi i uczuć na nowego członka rodziny, ponieważ jest bezbronny i bez nas nie przeżyje. Starszak już raczej tak 😉

Gdy potrzeby noworodka są zaspokojone, (bo potrzeby młodej mamy nie będą jeszcze dość długo zaspokojone;)), to warto poświęcać ten czas starszakowi. Cudownie jest patrzeć na słodkie, śpiące maleństwo, ale odpuśćmy to sobie, gdy starszak tak nas potrzebuje! Zaangażowana zabawa, spacer we dwoje (szczególnie: mama + starsze rodzeństwo), wspólne upieczenie ciasteczek – to świetne pomysły. Angażowanie starszaka w pielęgnację noworodka jest też mile widziane. Doceniajmy starania, nie strofujmy co chwilę starszej siostry/brata (Delikatnie! Uważaj! On jest malutki!) i interweniujmy tylko, gdy naprawdę mogłoby się coś stać noworodkowi. Ja np. mam z tym problem, ale Pam jest o wiele bardziej spokojna w tej kwestii. Nauczyła Ninkę czym jest ciemiączko, że zawsze należy myć ręce przed zabawą z Brunkiem, że nie wolno jej go podnosić (ale że zawsze damy jej go na rączki, jeśli zapragnie) itd. Delikatnie też informujmy o potrzebie ciszy, tłumaczmy – „Teraz siostrzyczka zasnęła, więc możemy się wreszcie sami pobawić! Ale nie możemy krzyczeć, żeby jej nie obudzić – bo wtedy się nie pobawimy. Chodź, zamkniemy drzwi od pokoju” itd.

Pewnie myślicie, że ciężko sobie z tym poradzić i nie ma na to mocnych. Jednak sprawa wygląda zupełnie inaczej. Zachowując spokój (mimo, że poziom irytacji może przekraczać już stan alarmowy 😉 ) i poświęcając uwagę starszemu dziecku, powinno być dobrze. Dla mnie oczywistym jest, dlatego nie będę tego tematu poruszać, że wyśmiewanie starszaka, ośmieszanie czy porównywanie do dzidziusia jest niedopuszczalne (np. „Zobacz jaki on jest grzeczny, a ty ciągle krzyczysz!”, „Przestań płakać, jesteś starszym bratem, zachowujesz się jak mały dzidziuś!”)

Jak to wygląda u nas?

Na początku Nina była ciekawa czynności pielęgnacyjnych przy Brunku. Uczestniczyła we wszystkim, podawała pieluchy, myła Brunka w wanience, kremowała, ubierała skarpetki. W pierwszych tygodniach trudno jej było się pogodzić się z tym, że często mama musiała długo karmić brata i nie mogła się ruszyć. Ninka otwarcie mówiła, że tego nie lubi – akceptowaliśmy to. Szybko nauczyła się, że Pam może jej podczas karmienia czytać, może z nią rozmawiać czy wspólnie oglądać bajkę. Dobrze sprawdza się też umieszczenie leżaczka w pokoju Ninki – wtedy możemy się z nią swobodnie bawić i mieć na oku Brunka. Od początku z Pam wymienialiśmy się opieką nad Niną – kiedy Pam była zajęta Brunkiem, ja bawiłem się z Niną. I odwrotnie. W pierwszych dnaich po powrocie do domu Nince sprawiło wielką radość, gdy pojechała sama z mamą do Polo Marketu 😉 Były same, szeptały, że coś sobie kupią „a chłopakom nie”, miały czas we dwoje 🙂 Było nam ciężko i bywa nadal – choć coraz rzadziej, nauczyliśmy się siebie. I paradoksalnie, w pierwszym miesiącu życia Brunka zajmowaliśmy się Niną o wiele więcej niż wcześniej! I to ona była bardziej wymagającym dzieckiem, niż noworodek! Pomijając oczywiście nocki 😉

A tutaj wspomniany na początku test!
 



Jakie są Wasze doświadczenia? Rodzice, którzy mają już dwójkę lub więcej maluchów – podzielcie się waszymi sposobami!

Komentarze