SPORT, SKUTECZNE ODCHUDZANIE I STEREOPTYPY – NIE TYLKO DLA MĘŻCZYZN ;)

Nigdy nie byłem typem sportowca – lubiłem pograć w piłkę, ale lubiłem też zjeść pół kilograma wafelków na wagę 😉 Potrafiłem codziennie wypijać kilka energetyków, podjadać batony i zupełnie nie myślałem o zdrowiu czy sportowej sylwetce. Wszystko zmieniło się 2 lata temu…


Wszystko przez ten ślub…

Poza okresem dzieciństwa nie miałem problemów z wagą – mogłem jeść cokolwiek, nie ćwiczyć, a i tak byłem raczej szczupły. Po ślubie i urodzeniu Ninki zaczęło się to zmieniać – i pewnie wielu tatusiów przyzna mi rację 😉 
Z każdym miesiącem czułem się coraz gorzej i – trzeba przyznać – gorzej wyglądałem. Po ponad 2 latach miałem dość, postanowiłem wszystko zmienić.

Jak 90% Polaków – zacząłem w Nowym Roku 🙂 Na szczęście nie jestem typem osoby, która podda się po 2 tygodniach i postanowi rozpoczynać wszystko od kolejnego Nowego Roku. Miałem motywację.

Motywacja

Zapisałem się na treningi obwodowe w jednym z klubów fitness. Dawałem z siebie 100 %, więc były efekty. Poranne treningi dawały mi energię na cały dzień oraz schudłem 
i polepszyła się moja kondycja. Zacząłem też się lepiej odżywiać – co nie było problemem, bo mieszam pod jednym dachem z dietetyczką. Ba, nawet mam w domu gabinet dietetyczny – więc regularnie mogłem sprawdzać postępy na profesjonalnym analizatorze składu ciała. Zmieniające się cyferki przy masie mięśni i tłuszczu mega mnie motywowały. 

To ważne. Jeśli planujesz jakiekolwiek zmiany związane z wagą, sylwetką czy treningami warto wybrać się do dobrego dietetyka na takie pomiary. Powtarzane regularnie pomogą utrzymać motywację. U mnie się to sprawdziło!


Treningi z kobietami

Treningi były świetne, naprawdę to lubiłem!  To podstawa sukcesu! Niezależnie, czy chcesz schudnąć, żyć zdrowo czy przypakować – po prostu trzeba lubić sport, który się uprawia! Nie ma sensu kląć za każdym razem, gdy sięga się po buty do biegania czy matę do fitnessu 😉 Trzeba znaleźć taką aktywność, która sprawia przyjemność i daje satysfakcję. 
Ja wybrałem intensywne treningi obwodowe – funkcjonalne, mixy czy Box Master. 

Tego typu zajęcia rewelacyjnie wpływają na kondycję, spalanie tkanki tłuszczowej, ale również modelują sylwetkę. Dlatego… 99% trenujących osób było kobietami 😉 Będąc jedynym samcem na sali czułem się… hmmm… dziwnie. Jak młodszy brat czy przyjaciel gej 😉 Jednak na tych właśnie zajęciach poznałem Mariusza Mazura – zawodnika MMA.



MMA – jak to się zaczęło?

Z zaciekawieniem poszedłem na pierwszy trening MMA do Mariusza Mazura. Rok zajęć w klubie fitness się opłacił – przeżyłem ten trening i nawet nie zwróciłem zawartości żołądka 😉 
Było mega ciężko, ale spodobało mi się. Po pewnym czasie zrezygnowałem zupełnie z treningów obwodowych, bo ciężkie 2 godzinne treningi MMA dawały mi wystarczający wycisk – ale i energetycznego kopa i satysfakcję. 

Teraz, po niemal 1,5 roku treningów moja kondycja, wytrzymałość i siła jeszcze nigdy nie były na takim poziomie. Mogę wyjść z domu i bez żadnego problemu przebiec 10 km. Treningi rozwijają każdą część ciała – dają siłę, uczą refleksu, wpływają na gibkość 
i koordynację. Co więcej – wyciszają umysł. Mogę się zdrowo wyżyć i odstresować. No 
i mam poczucie, że w trudnej sytuacji będę wiedział jak obronić siebie czy bliskich. 

Stereotypy

Ja widzę MMA w samych superlatywach. Niestety, społeczeństwo postrzega ten sport jako zabawę dla chuliganów, pseudo-kibiców czy innych bandziorów. Fakt, walki są brutalne i nie każdy pokocha tę dyscyplinę – nawet z perspektywy kanapy i oglądania zawodów w TV. Warto jednak otworzyć umysł i poznać sztuki walk bliżej. Ja sam czuję się często błędnie zaszufladkowany – podziarany, trenuje MMA, jeździ jakimś nieoznakowanym dostawczakiem i w zasdzie nie wiadomo co on robi. Na pewno handlarz narkotyków czy inny rzezimieszek 😛 Na kontrolach drogowych już zdarzało mi usłyszeć pytania o kryminalną przeszłość!
A tu taka niespodzianka – po treningu wracam przed 22.00 do domu, wchodzę do pokoju córeczki i całuję ją na dobranoc. Na co dzień prowadzę firmę w branży rolniczej, a po pracy spędzam czas z rodziną. Śpiewam „Mam tę moc”, a na piknikach u Niny zakładam brokatową koronę i popijam niby-herbatkę odginając elegancko mały palec. A co!



Czy to sport dla kobiet?

Zgodnie ze stereotypami – NIE. A w rzeczywistości? Dziewczyny też z nami ćwiczą i są świetne! Intensywność i różnorodność zajęć powoduje, że to także świetny sport dla kobiet, które chcą schudnąć czy zmienić sylwetkę. Wbrew mitom – żadna nie czuje się „męsko”, tylko raczej lekko i smukło. I żadna też nie wychodzi z zajęć z podbitym okiem. 

Dodatkowo, dziewczyny twierdzą, że zyskują mega pewność siebie i wewnętrzny spokój. Niestety, to właśnie kobiety doświadczają niebezpiecznych sytuacji na ulicach czy na imprezach – tutaj podstawy samoobrony, wyćwiczony refleks czy techniki walk powodują, że kobiety mogą skutecznie się obronić nawet przed większymi od siebie facetami.




Jeśli chcesz zacząć

Jeżeli – tak, jak ja – nie możesz pozwolić sobie na limo pod okiem czy posiniaczone nogi po każdym treningu, potrzebujesz trochę sprzętu  

– przede wszystkim duża torba, do której zmieścisz wszystkie sprzęty
– rękawice bokserskie
– rękawice do MMA
– ochraniacz krocza
– nagolenniki 
– ochraniacz na szczękę
– kask (ja używam tylko na sparingach, właśnie, żeby uniknąć podbitego oka ;))
– ochraniacze na kolana
– lód w sprayu (przyda się przy urazach)



Ja trenuję około 6 h tygodniowo, dlatego muszę wspomagać się suplementami diety. O zasadności ich stosowania w Twoim przypadku zapytaj doświadczonego trenera lub dietetyka. Ja zażywam: 

– białko w formie izolatu
– kreatyna HCL
– beta-alanina (w połączeniu z kreatyną daje mega kopa)
– aminokwasy BCAA
– witamina D3 + K2
– witamina C



UWAGA! Jeśli chcesz poznać MMA i jesteś z okolic Leszna – w imieniu Strefy Walki Oporówko zapraszam 23 września na świetne sportowe widowisko – Galę MMA „Leszczyńska Strefa Walki”! Więcej informacji tutaj:  https://www.facebook.com/events/1911015015814196/


Komentarze