Zostaniesz tatą? TO się zmieni!

Pierwsza ciąża ukochanej, to coś magicznego. Czujesz, że zaraz wszystko będzie inaczej, że wydarzy się coś niezwykłego… Widzisz, jak zmienia się Twoja kobieta – wizualnie, mentalnie. Choć pewnie najbardziej zauważasz jej wahania hormonów 😉 I wydaje Ci się, że świat wywrócił się do góry nogami, że masz inne priorytety i nic już nie jest takie, jak było. I… jesteś w wielkim BŁĘDZIE.

Kiedy TO poczujesz
Duma, miłość, troska – to wszystko mocno czujesz przy każdej wizycie z USG (tatusiowe, koniecznie chodźcie na wizyty! Kobiety czują dzidzię cały czas, a my musimy ją poznać!), podczas głaskania brzuszka, gdy maluch kopie, przy skręcaniu mebelków czy wybieraniu bryki dla dziecka. I jasne, już wtedy wiesz, że dla tego szkraba zrobisz wszystko i jest dla Ciebie najważniejszy na świecie… ale to, co poczujesz po narodzinach – to zupełnie inny level. To, co czujesz, gdy maleństwo jest jeszcze w brzuchu, to dopiero wstęp. Takie małe piwko na początku imprezy albo pierwszy bieg w Ferrari – niby już coś wiesz, niby już coś czujesz, ale to jeszcze nie TO 😉

Rodzi się taki maluszek, może nawet jesteś przy porodzie… i dotykasz go, bierzesz pierwszy raz na ręce… Wtedy zalewa Cię fala miłości, fascynacji, troski, a zarazem obaw, lęków! Cały wachlarz emocji, do których my, faceci – nie mający comiesięcznych cykli 😉 – nie jesteśmy przyzwyczajeni.
Po pierwszych szalonych dniach z noworodkiem, po kilku nieprzespanych nocach, po kilku minutach płaczu maluszka, które zdają się być godzinami… Po pierwszych spokojnych spojrzeniach pociechy na Twoją twarz – gdy niby wiesz, że ledwo Cię widzi, ale wydaje Ci się, że wie o Tobie wszystko i kocha Cię całym swoim malutkim serduszkiem, po silnym chwyceniu Twojego palca, po pierwszym nieświadomym uśmiechu… To wtedy dopiero wiesz, że dziecko, to najlepsze, co Cię spotkało.

Jak stałem się ‘ciepłą kluchą’
Maleńka Ninka na moich rękach… Z czarną czuprynką i granatowymi oczkami… Ten mały stworek powodował, że w moje oczy robiły się szkliste, a w sercu czułem tak ogromne ciepło, że wszystko inne przestawało mieć znaczenie. To był (i jest!) mój cały świat, to właśnie ta istotka, za którą oddałbym własne życie i wszystko co mam – aby tylko była zdrowa i szczęśliwa.
Tak, tak, bywam delikatny i wrażliwy – odkąd urodziła się ONA 🙂 Potrafię wzruszyć się na filmie, gdy dziecko coś przeżywa albo mega bulwersować się oglądając wiadomości i słuchając o krzywdzie maluchów… Na co dzień totalnie tego nie okazuję. Ale, jak chodzi o córkę – jestem mega zakochany, uczuciowy i przewrażliwiony. Wiem, bo żona ciągle mnie upomina, że za bardzo chucham i dmucham 😉 Może to syndrom „tatusia córeczki” (nie uważacie, że to tak powinno się właśnie nazywać – a nie odwrotnie :D)?

To skomplikowane
Przyjście na świat Niny zmusiło mnie do dorośnięcia w wieku 23 lat. Zawsze lubiłem dzieci i zabawy z nimi (w końcu bez głupich spojrzeń można się pobawić autkami :D). Ale swoje dziecko, to zupełnie inna bajka. Bezpieczeństwo, strach, troska, wychowywanie czy utrzymanie jakiegoś poziomu finansowego – to wszystko nabiera innego znaczenia! I jeśli jesteś tatą, na pewno wiesz o czym piszę. Jeśli dopiero będziesz – na pewno rozumiesz, co chcę przekazać, ale uwierz – jeszcze nie czujesz tego tak bardzo. Nie, że to źle – to normalne 😉 Niektóre uczucia i kwestie spłyną na Ciebie od razu – od chwili narodzin. Inne, zauważysz stopniowo, wraz z rośnięciem Twojego skarba.

Nie widziałem nigdy świata od tej strony od której widzę go teraz. Jak bym tą całą zmianę określił?„to skomplikowane” 😉
Tacierzyństwo to szersza i piękniejsza perspektywa widzenia otoczenia. Ale jest też trudniej i jakby intensywniej? Bycie superbohaterem, ochroniarzem, nauczycielem i przyjacielem, to już dużo. Ale w zamian dostaję coś pięknego – uczucie spełnienia i nieskończonego szczęścia. Jakkolwiek górnolotnie to brzmi 😉
Teraz kiedy w drodze jest Junior wiem już, że jestem na właściwym miejscu. Tego też życzę Wam wszystkim – abyście przy swoich pociechach czuli że żyjecie*, i byli przepełnieni miłością i szczęściem 🙂






*ale… w tym wszystkim nie zatracajcie SIEBIE! O tym, jak mi się to udaje na pewno jeszcze napiszę! 

Komentarze